Wszystko ma swoje początki. Nie będę oczywiście zaczynać od ameb, bo to by trochę potrwało, ale krotka historyjka być musi. Jak to się stało, że ten blog w ogóle powstał? Oczywiście, długoterminowe zainteresowanie muzyką i tak dalej. Do tego doszły moje niespełnione ambicje pseudo-literackie, i chwila determinacji. Jakoś na początku lipca roku zeszłego, świat ujrzało me pierwsze dzieło recenzyjne. W ramach sentymentów i braku dużej ilości materiału do recenzowania w najbliższym czasie, postanowiłem pokazać tu moja cudem odnalezioną z mrocznych otchłani Chaosu recenzję...
W chwili gdy po raz pierwszy usłyszałem hasło „Cult Of Luna” i „Atmospheric sludge post-metal” pomyślałem, że to kolejny garażowy zespół, któremu zabrakło kasy i postanowili wydać album. To było jakiś rok temu. Jednak w końcu coś mnie podkusiło, żeby w końcu się z tym zapoznać. Dorwałem się do pierwszego albumu i… Zahipnotyzowałem się, uczucie towarzyszące dokładnemu wsłuchiwaniu się w ten zespół było niczym wejście w trans. Zaraz zacząłem szukać informacji o zespole, a kiedy zobaczyłem wiadomość o najnowszym albumie, prawie spadłem z krzesła. Z niecierpliwością czekałem na płytkę i w końcu się do niej dorwałem.
Całość jest albumem koncepcyjnym o bardzo niecodziennej tematyce. Jest to muzyczna interpretacja pamiętnika Holgera Nilssona, znaleziona w opuszczonym szpitalu psychiatrycznym w Umeå. Nilsson był tam osadzony po stwierdzeniu choroby psychicznej. W zakładzie spisał dziennik, który nazwał „Tales From The Eternal Kingdom”. Miał to być dowód niewinności w sprawie zabójstwa jego żony. W dzienniku doskonale opis świat zwany Eterycznym Królestwem, zamieszkany przez hybrydy ludzi-sów i ludzi-drzew. Całość tekstów albumu jest właśnie interpretacją wydarzeń opisanych przez Holgera. Dokładnie wsłuchując się w tematykę utworów możemy usłyszeń o wojnie prowadzonej w tym świecie, a także o fikcyjnej postaci Ugina, który to miał być mordercą żony Holgera. Okładka przedstawia drzeworyt z ok. VIII wieku. Widnieje na nim postać okrutnego Króla Sów, który również występuje w pamiętniku Nilssona.
Pod względem kompozycji utworów szwedzki oktet po raz kolejny potrafi zaskoczyć słuchaczy. Linia melodyjna znacznie cięższa niż w przypadku poprzednich albumów, a mimo to tempo jest bardzo powolne. Wolny rytm wydaje się być kontrastowany w stosunku do ostrego brzmienia. Zespół przestał też bawić się w domieszki różnych, mniej popularnych gatunków. Mamy tu surowy post-metal, którego lepiej nie definiować za pomocą nieskończonej ilości pół-określeń. Nie można też nie wspomnieć o niesamowitym wokalu Johannesa Perssona. Nie jest to growl, nie jest to darcie się, to po prostu styl Cult Of Luna. Gdybym miał to jakoś nazwać, chyba powiedziałbym, że to coś jak odległe, dziwnie ciche krzyki. Trzeba też zauważyć niejednokrotne zabawy z syntezatorem, co wprowadza jeszcze głębszy klimat i kolejną nowość w stylu zespołu.
Pojedyncze utwory są bardzo różnorodne. Mamy tu spokojne, krótkie, instrumentalne kompozycje(np.”Ugin”), i zupełnie kontrastowe, ciężkie i ostre kawałki(np.”Following Betulas”). Bardzo duże są też różnice w długości utworów, dochodzące nawet do dziesięciu minut. Na siłę można się czepiać tego, że album jest trochę za długi(ponad godzina). Najlepiej takie albumy słucha się w całości, a niekiedy musimy przerwać, a po powrocie ciężko wrócić do słuchania ostatnich dwóch kawałków. Cała płyta zapewnia niezwykły klimat, wszystko hipnotyzuje, wprowadza w stan, w którym nasza świadomość wyłącza się i ustępuje miejsca wyobraźni. Dokładnie wsłuchując się w ogół kompozycji możemy zobaczyć historię Nilssona, jego wędrówki i całość świata Eterycznego Królestwa. Albumu najlepiej słucha się kompletnie wyłączając z życia wszystkie inne czynniki: zamknąć się w pokoju, wyłączyć GG, wyluzować się, zamknąć oczy i w pełni wejść w niezwykłą atmosferę płyty.
Ciężko wyróżnić konkretnie najlepsze kawałki, album jest bardzo równy pod względem artystycznym. Na siłę mógłbym wyróżnić „Owlwood” i tytułowe „Eternal Kingdom”. Jednak jest to koncept-album, i tego należy się trzymać. Osobiście śmiało postawiłbym go na szczycie osiągnięć Cult Of Luna.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz