Archive - "Controlling Crowds IV"


Generalnie śmieszy mnie już sama nazwa "trip hop". No bo niby co ona ma oznaczać? Dla mnie to, co jest na tym albumie, to mieszanka elektroniki, lekkiego rocka i rapu. Brzmi prościej? No jasne że tak. I tego się trzymajmy. Poza tym, ta oto płyta miała być kontynuacją, a raczej suplementem do "Controlling Crowds". No... taaa... Tak też mawiają...
Zaczyna się spokojnie. Kończy się spokojnie. Trwa spokojnie. Cała jest spokojna. Cała jest ciągle identyczna. W pewnym momencie doprowadza to człowieka do szału. Co to jest? Rapmbient? Generalnie wszystko jest fajne, gdyby nie to, ze płyta po prostu masakrycznie nudzi. Muzyczka fajna, rytmiczna, kolesie miło śpiewają i wszystko elo. Tylko że w pewnym momencie człowiek zauważa, że to już trwa pół godziny. A zostało jeszcze piętnaście minut. Do tego nie da się tutaj nie zauważyć "mocnego inspirowania się" kilkoma innymi kapelami. Po pierwsze: Gorillaz. Duuużo Gorillaz. Zwłaszcza te kawałki nagrywane z raperami. Brzmi po prostu identycznie jak te od wirtualnych Małp. Lecimy dalej. Phi Life Cyprher, jeśli chodzi o rytmikę i wokal. I to w sumie tyle, dużo więcej powiedzieć się nie da.
Generalnie rzecz biorąc tu nie ma dużo do opisywania, a to przez samą naturę albumu. Ja jednak probonuję zostawić go i przejść dalej.
Zaczyna się spokojnie. Kończy się spokojnie. Trwa spokojnie. Cała jest spokojna. Cała jest ciągle identyczna. W pewnym momencie doprowadza to człowieka do szału. Co to jest? Rapmbient? Generalnie wszystko jest fajne, gdyby nie to, ze płyta po prostu masakrycznie nudzi. Muzyczka fajna, rytmiczna, kolesie miło śpiewają i wszystko elo. Tylko że w pewnym momencie człowiek zauważa, że to już trwa pół godziny. A zostało jeszcze piętnaście minut. Do tego nie da się tutaj nie zauważyć "mocnego inspirowania się" kilkoma innymi kapelami. Po pierwsze: Gorillaz. Duuużo Gorillaz. Zwłaszcza te kawałki nagrywane z raperami. Brzmi po prostu identycznie jak te od wirtualnych Małp. Lecimy dalej. Phi Life Cyprher, jeśli chodzi o rytmikę i wokal. I to w sumie tyle, dużo więcej powiedzieć się nie da.
Generalnie rzecz biorąc tu nie ma dużo do opisywania, a to przez samą naturę albumu. Ja jednak probonuję zostawić go i przejść dalej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz