Co jak co, ale nowości uwielbiałem zawsze. Raz się przejadę, raz trafi się coś fajnego a czasem odkrywam coś, czego będę słuchać jeszcze przez długie lata i śledzić każde newsy i z niecierpliwością czekać na koncert. Tym razem, coś z wyższej, wcale nieźle zamontowanej półki zaserwował mi...
Razgar - "Demo"

Razgar to nowość absolutna, bowiem ta płytka to dopiero demo radomskiego zespołu. Co więcej, zespołu który istnieje raczej niedługo, a mimo to gra już koncerty w kilku miastach i wygrał parę przeglądów muzycznych. To zdecydowanie mówi samo za siebie, ale mimo wszystko postaram się powiedzieć o tym coś więcej.
Demko składa się z czterech utworów i trwa blisko dwadzieścia minut. Coś, co od razu rzuca się na myśl, to bardzo dobra jakość nagrań i brak licznych zgrzytów, obecnych na wielu demach innych kapel. Za pracę nad dźwiękiem i złożeniem wszystkiego wielki plus. A sama muzyka? Cóż, już sama nazwa jest okładką, która wyjątkowo dobrze oddaje zawartość książki: "Rasgar" po portugalsku oznacza "rozrywać", i tak tez gra zespół, agresywnie i mocno, ale jednocześnie z jakąś pierwotną gracją. Co więcej, po wcześniej obejrzanych filmach z koncertów Razgara spodziewałem się miłego dla headbangingu pogodzenia Sepultury i starszego Soulfly'a. A tu niespodzianka! W teorii jest to szeroko pojęty z dużą dawką tribalu, więc na dobrą sprawę nic nowego. Mimo to, nie czuć za bardzo naleciałości z tych zespołów, a wręcz powiewa świeżą, młoda energią i dużym potencjałem. Już od samego początku doskonale słychać, że każdy członek zespołu świetnie rozumie się z innymi. Szczególnie zachwycają gitary. Dwóch muzyków dobrało się idealnie, ich gra niesamowicie do siebie pasuje, wzajemnie się uzupełniają i nie byłem w stanie dostrzec żadnych spięć czy rozjazdów(warto wspomnieć, że jednym z gitarzystów jest znany ze swoich poprzednich dokonać Ulfheobar, co doskonale zresztą widać w utworze "Roorback", będącego przeróbka jego kawałka sprzed kilku lat). Wielki plus za świetnego basistę którego bardzo dobrze słychać(z czym niektóre "wielkie"zespoły do dziś maja problemy), a na dodatek kilka razy ładnie się popisał. Gra perkusji również bardzo mi się podoba. Jest energiczna, szybko wpada w ucho i momentami daje naprawdę ładnego kopa. Inne instrumenty, jak różne rodzaje bębnów czy didgeridoo robią niesamowity klimat, raz będąc jedynie świetnie dopasowanym tłem, a raz genialnie wychodzą na pierwszy plan(na przykład w "The Sultan", moim zdaniem najlepszym utworze na płycie). Jeśli chodzi o wokal, mam mieszane uczucia. Wcześniej wspomnianym "Sultanem" jestem po prostu wniebowzięty. Połączenie lekkiego śpiewu z arabskim akcentem z porządnym zdzieraniem gardła okazał się świetnym pomysłem. W "Roorbacku" nie brakowało energii i mocy. Wokal w monotonii uważam za bardzo miłą odmianę i bardzo dobry pomysł. Jedyne, co trochę obniża jego wykonanie, jak dla mnie, bardzo dziwna intonacja z mocnym akcentem na sylaby. Nie wiem czy taki był zamiar, ale jednak trochę gryzie się to z płynnością utworu. Za najsłabszy punkt uważam "Under The Red Sky". W żadnym wypadku nie jest to kawałek zły. Jest co najmniej dobry, jak na debiut nawet bardzo dobry. Ale jednak brakuje mi tu jakiegoś apogeum tej dzikiej, rozrywającej energii, której pełno w reszcie utworów.
To demo oceniam bardzo dobrze, jak na debiut wręcz rewelacyjnie. Mam nadzieję, że Razgar wybije się wysoko, życzę im znalezienia dobrej wytwórni i porządnego producenta, aby w końcu pokazać się reszcie świata. Ten zespół ma przyszłość. Zapamiętajcie te słowa, a pewnego dnia zajmiecie barierki na ich koncercie.
