Muse - "The Resistance"


Do tej pory Muse słyszałem tylko kilka razy i podobała mi się ich muzyka. Natomiast najnowszy album można określić jako bardzo dobry. Nie jest to super hit, raczej nie podbije runku muzycznego, ale posłuchać można, a dla fanów rocka elektronicznego jest to wręcz pozycja obowiązkowa.
Całość składa się jakby z dwóch składników. Z jednej strony mamy spokojny rock z duża dawką cięższych brzmień gitarowych, a drugiej spora ilość instrumentów elektronicznych. Nie można określić w jakim stopniu te dwie rzeczy, ponieważ niemal każdy kawałek jest zupełnie inny. W jednych efekty komputerowe i syntezatory niemal całkowicie przysłaniają klasyczne instrumenty, a czasem pojawia się tutaj mocne, hard rockowe brzmienie z niewielka dawką efektów. To jest naprawdę dobry zabieg, ponieważ płyta szybko się nie znudzi, skoro każdy utwór ma inne brzmienie. Ale co do brzmienia, muszę tutaj wspomnieć, że momentami gitarzyści Muse chyba pożyczali przestery od 65daysofstatic. Momentami brzmią one identycznie jak na płytach Dosów. Niby ciekawie, ale jednak niezbyt mi to pasuje. Znacznie bardziej podobają mi się kawałki, gdzie gitary nie oszczędzają się w wydawaniu ciężkich dźwięków. Zawiodła mnie tez praca perkusisty, który raczej niezbyt się postarał na tym albumie. Poza tym, sekcja muzyczna jak najbardziej w porządku. Jeśli chodzi zaś o lirykę, tu jest naprawdę ciekawie. Otóż pojawia się mglisty koncept, który nie dominuje jednak całości płyty. Same tytuły takie jak "Uprising", "Resistance" czy "United States Of Eurasia" mówią same za siebie. Jak jednak mówiłem, nie jest to temat dominujący. Bellamy pozwolił sobie na spory luz przy tworzeniu tekstów. Powiem jedna szczerze, ze wokal nie jest najmocniejszą strona grupy, ale też chyba nie takie było początkowe założenie. Jeśli płytę określić jako bardzo dobrą, to Śpiew stoi na poziomie powyżej średniej, żaden popis. Ale osobiście mi to nie przeszkadza. Wolę się skupić na samej muzyce.
Ogólnie płyta jest godna polecenia, szczególnie fanom gatunku. Z przyjemnością można ją przesłuchać kilka razy, a i nie jeden kawałek wyląduje na MP3. Ale czuję jednak, ze przemknie bez większego echa niż starsze albumy Muse.
Całość składa się jakby z dwóch składników. Z jednej strony mamy spokojny rock z duża dawką cięższych brzmień gitarowych, a drugiej spora ilość instrumentów elektronicznych. Nie można określić w jakim stopniu te dwie rzeczy, ponieważ niemal każdy kawałek jest zupełnie inny. W jednych efekty komputerowe i syntezatory niemal całkowicie przysłaniają klasyczne instrumenty, a czasem pojawia się tutaj mocne, hard rockowe brzmienie z niewielka dawką efektów. To jest naprawdę dobry zabieg, ponieważ płyta szybko się nie znudzi, skoro każdy utwór ma inne brzmienie. Ale co do brzmienia, muszę tutaj wspomnieć, że momentami gitarzyści Muse chyba pożyczali przestery od 65daysofstatic. Momentami brzmią one identycznie jak na płytach Dosów. Niby ciekawie, ale jednak niezbyt mi to pasuje. Znacznie bardziej podobają mi się kawałki, gdzie gitary nie oszczędzają się w wydawaniu ciężkich dźwięków. Zawiodła mnie tez praca perkusisty, który raczej niezbyt się postarał na tym albumie. Poza tym, sekcja muzyczna jak najbardziej w porządku. Jeśli chodzi zaś o lirykę, tu jest naprawdę ciekawie. Otóż pojawia się mglisty koncept, który nie dominuje jednak całości płyty. Same tytuły takie jak "Uprising", "Resistance" czy "United States Of Eurasia" mówią same za siebie. Jak jednak mówiłem, nie jest to temat dominujący. Bellamy pozwolił sobie na spory luz przy tworzeniu tekstów. Powiem jedna szczerze, ze wokal nie jest najmocniejszą strona grupy, ale też chyba nie takie było początkowe założenie. Jeśli płytę określić jako bardzo dobrą, to Śpiew stoi na poziomie powyżej średniej, żaden popis. Ale osobiście mi to nie przeszkadza. Wolę się skupić na samej muzyce.
Ogólnie płyta jest godna polecenia, szczególnie fanom gatunku. Z przyjemnością można ją przesłuchać kilka razy, a i nie jeden kawałek wyląduje na MP3. Ale czuję jednak, ze przemknie bez większego echa niż starsze albumy Muse.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz