sobota, 19 września 2009

Nowy porządek

"Wielu ludzi znienawidzi Nowy Porządek Świata i wielu zginie protestując przeciw niemu." Tak napisał Henry Wells w 1939 roku. Cytat ten wprowadza nas również w niezwykle kontrowersyjny, ale wciąż mało znany film dokumentalny. Jest też na świcie muzyk, który deklaruje, że ponad wszystko nienawidzi brudnych gier władz państwowych. Ten oto człowiek, żywa legenda, postanowił wyrazić wszystkie swoje przemyślenia najlepiej jak umiał: nagrał płytę. Zapewne każdy, kto miał nieco bliższą styczność z muzyką metalową wie doskonale, że chodzi mi o...

Megadeth - "Endgame"

Dave Mustaine zawsze uwielbiał dwie rzeczy: muzykę i politykę. Te dwa czynniki łączył ze sobą już niejeden zespół. Często kończyło się to kiepskim dziełem artystycznym otoczonym niesamowitym skandalem, co jeszcze bardziej napędzało atmosferę wokół tych albumów. Zdarzały się oczywiście dobre płyty w tym stylu, ale takiej jeszcze nie słyszałem. "Endgame" to połączenie muzyki zupełnie nowego Megadethu (Z pierwotnego składu ocalał jedyne Dave) z niezwykłym konceptem. To wszystko to muzyczny protest przeciw temu, co może się stać. Ale nie będę teraz opowiadał o filmie.
Pierwszy utwór to nic innego jak czysta popisówka najświeższego "nabytku" zespołu, Chrisa Brodericka, dobrze znanego z ostatnich płyt Jag Panzer i Nevermore. Nowy gitarzysta pasuje do zespołu idealnie. Jego gra jest niesamowicie energiczna, szybka i melodyjna. Nie zdarza mu się powtórzyć jakiegoś zagrania, zawsze wymyśli coś nowego. Mustaine'owi trzeba przyznać, że głos mu się nie zmienił od pierwszej płyty. Za to technicznie śpiewa znacznie lepiej. Do tego trzeba powiedzieć, że potrafi się zachować jak porządny drugi gitarzysta: nie wcina się kumplowi, a pomimo tego gra rzeczy dość skomplikowane i naprawdę dobre. Przykro mi, tró fani Metalliki, Dave to bardzo dobry gitarzysta i wokalista i nie należy go jechać tylko i wyłącznie za to, że opuścił pierwszy zespół. Co do basu mam mieszane uczucia. Jest wiele momentów, w których po prostu go nie słychać. Ale za to kiedy już nam się to uda, facet miażdży. Może i gra pod gitarę, ale gra naprawdę dobrze. Perkusiście należy się nieco więcej pochwały, bo gra bardzo szybko i melodyjnie. Nie jest to Larsowe nawalanie w gary.
Tak, owszem, uważam "Endgame" za wiele, wiele lepsze od "Death Magnetic". Owszem. Metallica dumnie utrzymuje swój stały skład od założenia(nie licząc fatum Basistów Metalliki). Ale jak widać na dobre im to nie wychodzi. A Nowy Megadeth się postarał i mu wyszło. Bardzo dobrze wyszło. Mamy tu świetną muzykę, głębsze przesłanie i odgórny koncept. Moim osobistym zdaniem, płyta jest świetna. Oczywiście, że nie dorówna "Countdown to Extinction", ale to mi zupełnie nie przeszkadza ogłosić jej wysoki poziom. Polecam każdemu kto lubi wrócić do starych dobrych czasów, kiedy to metal bez dwudziestu trzech przydomków królował na rynku. Bo jest to naprawdę bardzo, bardzo dobry Thrash. I tyle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz