sobota, 17 października 2009

Nie znasz tego kawałka? I tak śpiewaj.

Pośród nawału cięższych płyt człowiek czasem ma ochotę na coś lżejszego. I nie mówię tutaj o lekkim rocku w stosunku do metalu, ale o czymś zupełnie innym. Czymś spokojnym, przyjemnym. Bardzo mnie cieszy, że akurat taki album zapisany został w moim notatniku. Miłą muzyczkę rodem z Islandii serwuje nam dzisiaj...

Mum "Sing Along To Songs You Don't Know"

Będąc zupełnie szczerym, o tej płycie dużo się powiedzieć nie da. Już sam zespół budzi dość mieszane uczucia. Niby cały czas grają to samo, niby nic się nie zmienia. Ale w tym konkretnym przypadku można sobie zadać pytanie: A musi się zmieniać? Dla mnie nie.
Zachwytu nie ma. Szczególnego entuzjazmu też mi gdzieś zabrakło. Co najciekawsze, ten album chyba został tak sprytnie skonstruowany, żeby nie budził wielkich emocji. Po prostu ot, spokojna i miła muzyka. Wiadomo, gdzie Islandia, tam eksperymenty muzyczne. Tutaj również sporo kombinowania się znalazło. To dziś nie mogę wyjść z podziwu dla muzyków, którzy biorą się za połączenie syntezatorów, różnych skomplikowanych efektów z wesołą melodyjką instrumentów ludowych. A asortymentem tychże wyspiarze mogą się pochwalić. Od przypominających cytry strunowców po najzwyklejszą deskę z dwoma brzęczącymi kawałkami metalu. To wszystko przykryte tradycyjnym już dla Muma cichym wokalem(w tej roli słyszymy całkiem sporą ilość wykonawców, co ciekawe), mniej popularnymi instrumentami jak trąbka czy kilka rodzajów skrzypiec no i oczywiście masa dźwięków, które tylko komputer i zręczny operator mogą wytworzyć.
Co tu dużo mówić? Płyta warta posłuchania. Wątpię, abym często do niej wracał, ale na pewno jest w stanie wytworzyć klimat na kilka ładnych wieczorków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz